Bardzo lubię grudzień!

Witajcie, Kochani! Wciąż nie ma śniegu, ale szczerze mówiąc, na razie wcale a nim nie tęsknię. Na święta jednak troche mogłoby poprószyć! Jak zawsze ten okres spędzę w Laskach. Nie mam już prawie nikogo bliskiego z rodziny, więc Laski to mój ukochany dom. Zawsze tam jest taka głębia przeżywania Bożego Narodzenia, że z naładowanymi akumulatorami wraca sie do szarej rzeczywistości. Jeszcze przed świętami tu zajrzę, a na razie życzę wszystkim dobrego nastroju.

Znowu wielka cisza.

a też gdzieś pojadę. Może by tak do Afryki? ?Tam bym się przynajmniej wygrzała. Pozdrowionka.No, jednak chyba wszyscy gdzieś powyjeżdżali albo pozasypiali. W ka żdym razie nic tu nie mogę znaleźć do przeczytania. Chyb

Dobrze, że jesteście!

No więc okazuje się, że nie wszyscy śpią. Dziękuję za komentarze! Zaraz inaczej robi się na duszy. Mam teraz kłopot z kręgosłupem, ale jeszcze nie jest najgorzej. Miejmy nadzieję, że zbliżający sie dłuższy weekend przyda się do wygrzania korzonków i znów wszyszystko będzie dobrze. Pozdrawiam Was bardzo serdecznie do następnego wpisu.

Czy tu już nikt nie zagląda?

No tak. To już późna jesień, więc wszyscy pewnie zapadli w przedzimowy sen, dlatego tu taka pustka. Mam nadzieję, że może jednak ktoś się obudzi i się odezwie. Czekam.

WWybieram się znowu do Lasek!

Jutro jest ten wyjazd. Co roku w październiku odbywa się Masza święta za wszystkich nie żyjących nauczycieli z tego ośrodka, poczym idzie się na cmentarz, żeby nawiedzić ich groby. Po wspólnym obiedzie jest spotkanie absolwentów. Pierwszy raz będę btrała udział w tym dorocznym spotkaniu. Ciekawe, czy spotkam znajomych?

No i zaczęły się zwyczajne dni.

Co to się dzieje, że nikt tu już nic nie pisze? Wprawdzie ja sama rzadko tu teraz zaglądam, ale to dlatego, że takie pustki. Ludzie, odezwijcie sie, bo inaczej bieda!

Uf, jak gorąco!

No i popatrzcie tylko, pogoda jak wymarzona na wczasy, a tu już wakacje się kończą. Moje co prawda kończą się o tydzień później, bo zanim nauczyciele zdecydują kiedy mi wypożyczyć poszczególnych uczniów, minie właśnie tyle czasu, a więc mam jeszcze sporo swobody i jeśli taka pogoda się utrzyma, pojadę chyba jeszcze do znajomej do Kuźnicy. A co u Was? Dlaczego nikt nic nie pisze? Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie.

Znowu w domu.

Trochę z zaskoczenia znalazłam się znów w domu. Wczoraj się okazało, że bardzo dobrą okazją mogę się dostać do domu. No i rzeczywiście, bo o dwudziestej drugiej wkroczyłam do swojego mieszkanka. Trochę żal, że trochę z zaskoczenia, ale za to jak luksusowo!
I tak byłam tym razem w Laskach bardzo długo, bo 2 miesiące bez trzech dni. Oj, będzie co wspominać! Musi mi tego wystarczyć do Bożego Narodzenia, kiedy to znów, jeśli Pan Bóg pozwoli, wybiorę się do Lasek. Nie da się ukryć, że to mój dom. Odkąd nie ma mamy ani brata, tu, gdzie teraz jestem, nie mogę powiedzieć, że to mój dom. Laski, to moje od dawna wymarzone miejsce stałego pobytu, więc mam nadzieję, że to marzenie się spełni, ale na razie muszę się trzymać szkoły, w której zostawiłam już jedenaście lat. Mam tam jeszcze trochę do zrobienia.

Termin nieznany

Miałam wracać do domu okazją do Sobieszewa 16 sierpnia, ale to już nieaktualne. Wobec tego zostaję i czekam na następną okazję, która nie wiem, kiedy sie nadarzy. No i dobrze, bo przynajmniej zostanę dłużej w Laskach i może zdążę napisać to wspomnienie o Laskach w tzw starej klauzurze, gdzie sie przeniosę ze względu na sprzątanie internatu.

Mnie się podoba.

Cały Amiś jest obcięty na króciutko tylko po bakach brzuszka ma gfalbankę ogonek z pędzelkiem i łapki z trochę dłuższym włosem. Bródka ładnie podcięta, ale zarys zachowany. W sumie interesujący kawaler.

Następna strona »